"Bezmiłość"
Autorka Bianka Kunicka
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Data premiery 2026-07-15
Recenzja dla Wydawnictwa Skarpa Warszawska
"Bezmiłość" autorki Bianki Kunickiej
„Bezmiłość” Bianki Kunickiej to powieść, którą trudno zamknąć w ramach jednego gatunku. Świat współczesny nieustannie przenika się tu z mistyką, rzeczywistość z tym, co niewidzialne, a życie ze śmiercią. Autorka prowadzi czytelnika przez dziwnie splątane losy rodziny, stopniowo odsłaniając zależności, których źródła sięgają znacznie dalej, niż początkowo można przypuszczać.
Szczególnie interesującym zabiegiem jest pojawienie się w życiu głównej bohaterki, Małgorzaty, tajemniczego wspomożyciela. Jego obecność otwiera powieść na zupełnie inny wymiar i sprawia, że historia zaczyna przypominać opowieść snutą niejako z pogranicza światów. To, co realne, łączy się z tym, co metafizyczne, a granica pomiędzy nimi z każdą kolejną stroną staje się coraz mniej oczywista.
Kunicka nie poprzestaje jednak na samej mistyce. Wprowadza mnogość postaci historycznych i biblijnych, sięga w głąb historii, objaśnia pochodzenie wspomożycieli i buduje dla nich rozległe tło. Dzięki temu osobiste doświadczenia bohaterów zostają wpisane w znacznie większą opowieść – o człowieku, jego przeznaczeniu, pamięci i siłach, których istnienie przeczuwa, choć nie zawsze potrafi je nazwać.
Jednym z najciekawszych tematów książki jest sama miłość, rozpatrywana tutaj w wielu znaczeniach i odmianach. Autorka nie zatrzymuje się przy jej oczywistym, romantycznym rozumieniu. Pyta również o jej brak, wypaczenie, utratę, niespełnienie, a wreszcie o tytułową bezmiłość. I właśnie owo słowo nabiera wraz z rozwojem powieści coraz szerszego sensu. Czy bezmiłość jest jedynie nieobecnością miłości? Czy może stanem, który rodzi się z krzywdy, samotności, odrzucenia i niemożności kochania? A może ten stan dziedziczymy? Powieść nie daje łatwych odpowiedzi, raczej skłania czytelnika, by poszukał ich sam.
Bardzo ważnym motywem „Bezmiłości” pozostają również odchodzenie i śmierć. Nie są one potraktowane wyłącznie jako kres ludzkiego życia. Śmierć staje się tutaj częścią większej tajemnicy, kolejnym etapem istnienia, a niekiedy także punktem, z którego można spojrzeć na ziemskie losy z zupełnie innej perspektywy. Dzięki temu książka chwilami rzeczywiście sprawia wrażenie powieści przychodzącej do nas „z zaświatów” – jakby głosy tych, którzy odeszli, nadal splatały się z historiami żyjących.
A tych historii jest wiele. Ludzkie losy krzyżują się, rozchodzą, powracają do siebie po latach; przeszłość nieustannie wpływa na teraźniejszość, a wydarzenia, które początkowo wydają się przypadkowe, zaczynają układać się w większą całość. Rodzina staje się przestrzenią pamięci – miejscem, w którym nic naprawdę nie ginie, nawet jeśli przez lata pozostaje przemilczane albo zapomniane.
„Bezmiłość” wymaga od czytelnika uwagi. Mnogość bohaterów, odniesień historycznych i biblijnych oraz rozbudowana warstwa mistyczna sprawiają, że nie jest to książka do pospiesznego przekartkowania. Trzeba pozwolić jej prowadzić się pomiędzy epokami, ludzkimi historiami i różnymi wymiarami istnienia. W zamian otrzymujemy opowieść niecodzienną – o miłości i jej braku, o rodzinnych więzach, przeznaczeniu, śmierci i o tym, że być może nie wszystkie spotkania kończą się wraz z ludzkim życiem.
Bo jeśli coś pozostaje po człowieku, to może właśnie miłość. A jeśli jej zabraknie – pozostaje bezmiłość. I być może ona także potrafi przechodzić z pokolenia na pokolenie.

Komentarze
Prześlij komentarz